Z początku przepraszam, za taką zaległość - post miał być wcześniej, niestety mam tyle na głowie, że nie zdążyłam go wcześniej przygotować :(
Dziś pod lupę wezmę balsam do ciała marki Avon z serii Planet Spa. Z tego co kojarzę niestety nie ma go już w ofercie, ale jest coś bardzo podobnego klik.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą avon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą avon. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 lipca 2014
środa, 23 kwietnia 2014
Pudry, purdy, pudry! :)
Tak jak domyślacie się z tytułu posta, dzisiaj zajmę się pudrami, z którymi miałam styczność do tej pory.
1. AVON Smooth Minerals
Nie wiem czy ten puder jest jeszcze w ofercie Avonu, ale napiszę do niego recenzję :). Szczerze powiedziawszy, jak na Avon był to dobry kosmetyk. Nie tworzył efektu maski, bardzo dobrze krył ale mimo to, skóra mogła oddychać (sama gdy go używałam miałam okres cery problemowej, a on nie powodował powstawania kolejnych wyprysków). Jego dużym minusem było opakowanie, a raczej to, tak puder wydobywał się z wewnątrz, było to bardzo niewygodne i szczerze powiedziawszy, musiałam się trochę namanewrować żeby wydobyć z niego kosmetyk, jak byłam już za połową. Kolejnym minusem, był zbyt ciemny najjaśniejszy odcień. Ja należę do osób bladych, więc siłą rzeczy wybieram kolorowe kosmetyki najjaśniejsze lub jedne z najjaśniejszych. W przypadku tego pudru nawet najjaśniejszy powodował, że moja skóra przybierała brzydki pomarańczowo-żółty odcień. Plus za lusterko w opakowaniu. Oceniam go na solidne 3/5.
źródło: http://z3.ibutik.pl/ibutik352/e97e9158001f4c5e51cae913/ideal_luminous_loose_face_powder.jpg
2. PAESE puder ryżowy
Zachęcona dobrymi opiniami mojej koleżanki pobiegłam kupić ten puder. Jest to puder matujący, mający zapobiegać wydzielaniu sebum etc. Niestety wysuszał mi strasznie skórę, chociaż tak jak obiecywał producent, nie świeciłam się po nim ani trochę ;). Jego minusem jest opakowanie, które przy pierwszym lepszym spotkaniu z ziemią pęka, a mając moje szczęście, pęknie dokładnie w pierwszym dniu :D. Kolejnym minusem jest tworzenie efektu maski. Parę razy zdarzyło mi się nałożyć go za dużo i potem miałam właśnie taki efekt. Jakbym próbowała z siebie zrobić Michaela Jacksona ;). Oceniam go na 3/5.
źródło: http://www.kontact.pl/userdata/gfx/cb77552f28572ac0d6a15d3b3fe09f50.jpg
3. RIMMEL Stay Matte
Póki co najlepszy puder jaki miałam. Jednak chyba wolę te w kamieniu ;). Ładnie dostosowuje się do skóry, nie obciąża jej, nie tworzy efektu maski, opakowanie nie zdążyło się rozwalić, no na razie cud miód :). Polecam osobom mającym problem z nadmiernym wydzielaniem sebum jak i dla osób o cerze normalnej. Ja sama jest posiadaczką mieszanej z problematyczną strefą T i sprawdza się u mnie idealnie. Ja wybrałam sobie transparentny 001. Polecam 5/5.
źródło: https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg6d7e0D3w8S83lX7iJqxOng-uGtG_YjNx3ybxMbLllH_3GfxWUSfhuyBkmzvJJ62wDM8Uj2ijW4cu-HvOVqRiKWm6HutF6zicqRg0KtfnqapZSKOtVlFFIKcPzpg6PwMBv_KyLBt9rCFQ/s1600/rimmel.jpg
Miłego dnia, D.
wtorek, 22 kwietnia 2014
Róże
Tak jak wcześniej obiecałam dzisiaj zajmę się różami do policzków.
1. AVON Face Pearls
Może nie jest to typowy róż, ale sprawdzał się w tej roli świetnie. Perełki do twarzy nadają jej świetlisty i lekko różowawy wygląd, co według mnie jest świetnym wykończeniem makijażu. Używam do nich pędzla, który średnio zbierał z nich kolor więc czasami muszę rozgnieść po jednej perełce z każdego koloru, żeby dostać oczekiwany efekt. Nie są zbyt drogie (w porównaniu do Meteorów Guerlain ;)) i moim zdaniem warto je kupić :). Minusem jest opakowanie, które przy pierwszym lepszym upadku może się uszkodzić, co powoduje kłopoty z przemieszczaniem kosmetyku. Polecam 4/5.
Z różami niestety moja przygoda zaczęła się dość późno, stąd recenzja tylko dwóch, lecz obiecuję poprawę :)
Miłego dnia, D.
1. AVON Face Pearls
Może nie jest to typowy róż, ale sprawdzał się w tej roli świetnie. Perełki do twarzy nadają jej świetlisty i lekko różowawy wygląd, co według mnie jest świetnym wykończeniem makijażu. Używam do nich pędzla, który średnio zbierał z nich kolor więc czasami muszę rozgnieść po jednej perełce z każdego koloru, żeby dostać oczekiwany efekt. Nie są zbyt drogie (w porównaniu do Meteorów Guerlain ;)) i moim zdaniem warto je kupić :). Minusem jest opakowanie, które przy pierwszym lepszym upadku może się uszkodzić, co powoduje kłopoty z przemieszczaniem kosmetyku. Polecam 4/5.
źródło: http://wizaz.pl/kosmetyki/foto/8987_250.jpg
2. MAYBELLINE Dream Touch blush
Róż ten jest niesamowicie wydajny. Co więcej możecie wybrać sobie kolor, który najbardziej Wam odpowiada. Ja wybrałam kolor 06 BERRY, który daje bardzo mocny, dziewczęcy ale nadal naturalny rumieniec przy minimalnym nakładzie kosmetyku. Dodatkowo lekko się błyszczy co rozjaśni twarz i podkreśli kości policzkowe. Plusem jest konsystencja musu, która jest niesamowicie delikatna. Niestety minusem jest cena, aczkolwiek wydaje mi się, że jest warty swojej ceny. To jest mój typ 5!/5.
Miłego dnia, D.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



